WETO (najmniej do 14.03.2005r.) Re:[Imc-pl] PROPOZYCJA: sojusznicy

Marta tusia_e w interia.pl
Wto, 8 Mar 2005, 06:24:45 PST


> >2. nie wiem dlaczego pomijasz milczeniem to, co napisała marta.
> >nieprawda jest że listę sojuszników może edytowac każdy.
> >ja nie mogę edytować listy sojuszników z tego prostego względu, że nie
> znam wiki. 98% ludzi, z którymi mam kontakt nie zna wiki. wiekszość
osób,
> które dorywczo publikują na imc nie zna wiki i nie wie nic o możliwośći
> wpisania się na listę sojuszników. ja niestety również nie wiedziałam,
że
> do strony wiki z sojusznikami dostep ma każdy i każdy może się tam
wpisac.
> kilka grup z warszawy zgłaszało się do nas z taką propozycją -
> poinformowałam ich - niezgodnie z prawdą, jak się okazuje - ze tą
decyzję
> musi podjąc kolektyw. de facto więc nieświadomie i autorytarnie
nakłamałam
> :)
> >de facto więc kilka osób z kraju - a konkretnie techniczni udzielający
> się w indymediach, są posiadaczami tej tajemnej wiedzy i wykorzystują
> niecnie swoją techniczną przewagę przenosząc część procedur decyzyjnych
na
> płaszczyznę, z której mało kto potrafi korzystać. to nie jest ok.
> >  
> >
> 
> a co miałem napisać? poświęć godzinę żeby się nauczyć?  Nauczyć się 
> obsługi wiki (tak jak obsługi maila albo forów internetowych) jest duzo

> prościej niż spełnić wymagania potrzebne do przyznania hasła.  Jeśli 
> ktoś nie  potrafi obsłuzyc przeglądarki, to nie może publikować na imc. 

> Jeśli ktoś nie umie obsługiwać programów do poczty, to, w praktyce, nie

> będzie mógł uczestniczyć w pracach kolektywu redakcyjnego. Jeśli ktoś 
> nie umie obsługiwać wiki nie będzie w stanie zmieniać listy sojuszników.

> Jeśli ktoś nie rozumie polityki redakcyjnej, systemu podejmowania 
> decyzji i innych dokumentów imc będzie miał problemy w uczestniczeniu. 
> Tyle te utrudnienia to nie sa jakieś móry nie do przejścia. Technologie

> (za duże słowo) można opanować w godzinę - są tworzone właśnie  z 
> intencją łatwości obsługi. Dokumenty można przeczytać.
> 
> Nie zozumiałe jest dla mnie twoje tłumaczenie, że ludzie nie wiedzą jak

> działa wiki i że każdy może  zmieniać jej strony. Pomijając już fakt,  
> że Boud kilka razy wspominł n listach dyskusyjnych o wiki, pomijając 
> fakt, że szczym prowadził warsztaty w gdańsku, Wikipedia - 
> najpopularniejszy serwis oparty na wiki i najwięszy propagator idei wiki

> (storn, które każdy może zmieniać)  rejestruje 14 milionów pobrań  
> dziennie. Mieści się w pierszej setce najpopularniejszych witryn w 
> sieci.  Założenie, że każdy mnij - więcej wie co to znaczy "przenieść 
> listę sojuszników na wiki" według mnie było uzasadnione.

Jak widać jednak nie. Wiele osób nie wiedziało, że sojuszników można
edytować samodzielnie, nasuwają się więc jakieś wnioski. Ludzie związani z
indymediami zajmują sie różnymi sprawami, terminologia, pojęcia i
mechanizmy oczywiste dla jednych nie musza byż równie oczywiste dla
innych.
To, że Boud pisał o wiki na listę nikogo do niczego nie zobowiązuje.
Super, że Szczym prowadzi warsztaty w Gdańsku, chwała mu za to, tyle że
warszataty dostępne dla mieszkańców jednego miasta nie przyczyniają się
automatycznie do wzrostu wiedzy mieszkańców wszystkich pozostałych miast,
miasteczek, wsi i przysiółków. 

Indymedia nie są tożsame z wiki, choć zasady funkcjonowania, cele czy idea mogą być podobne. Ze struktury czy zasad indymediów nie wynika w żadem spodsób, że korzystanie z twiki jest czymś oczywistym. Używanie twiki jest decyzją, którą możemy podjąć lub nie. Jeśli już wiki używamy, należy o tym
wszystkich użytkowników wyraźnie poinformować, również tych, którzy nie
czytuja list dyskusyjnych.

> Wiki to nie jest coś, do czego ma dostęp tylko garstka uprzywilejowanych

> techników. Wiki to coś jak mail i listy dyskusyjne.  To nie jest żadna 
> tajemna wiedza. najwyższy czas ją posiąść.

Wbrew pozorom nawet najbardziej poziomy i zdecentralizowany program nie
musi się przyczynić do zmniejszenia hierarchii i łatwego dostępu. W tym
akurat przypadku pojawiają się inne ograniczenia, takie jak posiadanie lub
nie komputera, podłączenie do internetu, rodzaj łącza czy ilość czasu jaką
można poświęcić na siedzenie przed monitorem.
Im więcej umiejętności i znajomości programów potrzeba, tym bardziej
ograniczony jest dostęp do pełnego uczestnictwa. Niektórzy ludzie
zaangażowani w różne inicjatywy mogą np. pracować, łączyć pracę ze
studiami, mieć dzieci, psy, koty i chomiki, innymi słowę kupę ważniejszych
rzeczy niż siedzenie w internecie.

> Uczestniczenie w podejmowaniu decyzji według naszych zasad wymaga 
> międzyinnymi czytania kilkunastu majli dziennie. W wakacje, święta, 
> kiedy nie ma cię w domu... Jeśli coś przegapisz - nie uczestniczysz. 
> Jeśli nie wykarzesz się naprawde dużym zaangażowaniem - nie
> uczestniczysz.
> System podejmowania decyzji nie jest idealnym rozwiązaniem wszystkich 
> problemów związanych z redagowaniem serwisu. Moim zdaniem, np. w 
> przypadku souszników lespszy jest system wiki.
> 

Owszem, potrzebny jest czas i zaangażowanie. Tyle że, podobnie jak pisałeś
o "władzy" redakcji, której może być mniej lub więcej, tak też potrzebnego
do działania czasu i znajomości odpowiednich programów może być mniej lub
więcej. Łatwiej jest sprawdzać regularnie maila, używanego też w innych
celach, niż rozkminiać kolejne programy potrzebne do pełnego uczestnictwa.
Im więcej wymagań dotyczących umiejętności/czasu itd. itp., tym więcej osób nie będzie tych wymagań w stanie spełnić.

Pomiędzy użytkownikami list możemy się umówić, że korzystamy z wiki i doszkolić się wszyscy, ale nie wiem na jakiej zasadzie mamy takiej wiedzy wymagać od wszystkich użytkowników. No i jeszcze wiedzy, ze ta wiedza w ogóle jest potrzeba, bo na stronach indy, np. w dziale "o nas" informacji o potrzebie znajomości wiki nie ma.

Pozdrawiam
Marta.





----------------------------------------------------------------------
Najlepsze MOTO w sieci! >>> http://link.interia.pl/f1862




Więcej informacji o liście dyskusyjnej Imc-pl